Wydawca treści

Adam Bugała

Poniżej prezentujemy Państwu biogram pierwszego nadleśniczego Nadleśnictwa Giżycko Adama Bugały.

Adam Bugała (17.XII.1899 – 15.03.1961)

Urodził się w Konarach (obecnie woj. Śląskie, powiat Częstochowski, gmina Kłomnice). Jako pierwszy z rodziny rozpoczął studia akademickie na Wydziale Leśnym SGGW. Brał udział w działaniach wojennych w 1920r. Ukończył studia i złożył ostateczny egzamin dyplomowy 21.03.1924r. Pracę zawodową rozpoczął 1.04.1924r. w Lasach Księcia Karola Mikołaja Radziwiłła jako Nadleśniczy Nadleśnictwa Nieświeskiego (powiat nieświeski, woj. nowogródzkie). Pracował w lasach nieświeskich do 30.04.1932r. Od 1.05.1932r. do momentu agresji sowieckiej, we wrześniu 1939r., był nadleśniczym w Deniskowiczach (woj. poleskie, gmina Łuniniec), w ordynacji dawidgródeckiej Radziwiłłów. W pierwszych dniach września 1939r. został zmobilizowany, a rodzina, po wkroczeniu wojsk sowieckich na te tereny, została wysiedlona do miejscowości Hancewicze koło Brześcia. W czerwcu 1941 roku jego żona Czesława z trojgiem dzieci: Heleną „Kasią" (9 lat), Ryszardem (7 lat), Jerzym (5 lat) została deportowana na Syberię, do miasta Kamieńnad rzeką Ob (Ałtajski kraj, obłast Barnauł). W kwietniu 1946r., w ramach repatriacji, wyjechali z Kamienia i w czerwcu wrócili do Polski. W sierpniu 1946r. przyjechali do Giżycka.

Okres okupacji Adam Bugała spędził działając w ruchu oporu na południu Polski. Po przejściu frontu w kierunku na Berlin, przyjechał na tereny tzw. Ziem Odzyskanych, na Mazury. Początkowo przebywał w Kętrzynie, a następnie znalazł stałe miejsce zamieszkania w Giżycku.

Od 1.06.1945r. powierzono mu obowiązki Nadleśniczego Nadleśnictwa Ełk Południowy, a od 11.08.1945r. jako Komisarz Powiatowy Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie zajmował się przejmowaniem i zabezpieczaniem mienia państwowego z zakresu gospodarstwa leśnego, drzewnego i łowieckiego na terenie powiatu Rastenbork (obecnie powiat kętrzyński). Minister Leśnictwa 1.11.1945r.  mianował go prowizorycznie (tzn. do odwołania) Nadleśniczym Nadleśnictwa Łuczany (dawna nazwa Nadleśnictwa Giżycko) Dyrekcji Lasów Państwowych Okręgu Mazurskiego w Olsztynie. Następnie, 1.01.1950r. przeszedł do służby w przedsiębiorstwie Lasów Państwowych, kontynuując pracę na stanowisku Nadleśniczego Nadleśnictwa Giżycko.

Oprócz pracy zawodowej pełnił w Giżycku ważne role społeczne. Zarząd Miejski miasta Giżycko 1.03.1947r.  powierzył mu nadzór nad gospodarką lasu miejskiego w Giżycku – Zielony Dwór. Od 11.12.1948r. został członkiem Komisji Rolnej przy Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Giżycku. 27.05.1950r. otrzymał nominację na delegata do zespołu Wojewódzkiej Komisji Klasyfikacyjno – Szacunkowej na powiat giżycki mienia nierolniczego na obszarze Ziem Odzyskanych, w której był upoważniony do reprezentowania i obrony interesów Państwowego Gospodarstwa Leśnego. Był członkiem Polskiego Związku Łowieckiego oraz Polskiego Związku Wędkarskiego, a od 2.10.1950r. także Naczelnej Organizacji Technicznej.

Na stanowisku Nadleśniczego Nadleśnictwa Giżycko pracował do 31.05.1955r., od 1.06.1955r. został starszym asystentem  w Zakładzie Doświadczalnym w Popielnie, gdzie od 1.07.1955r. pełnił obowiązki Kierownika Działu Botaniczno – Leśnego. Od 1.06.1957r. był kontraktowym Nadleśniczym Nadleśnictwa Kukłanka (obecnie leśnictwa: Kulka i Targowo w Nadleśnictwie Korpele Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie). Później, 10.11.1958r., został przeniesiony z urzędu jako kontraktowy Nadleśniczy do Nadleśnictwa Racibór (obecnie obręb Racibór, Nadleśnictwo Spychowo, RDLP w Olsztynie). 15.03.1961r. po długiej i ciężkiej chorobie zmarł i został pochowany na Cmentarzu Komunalnym w Giżycku.

fot. Żywotnik olbrzymi w leśnictwie Franciszkowo.

Adam Bugała, podczas swojej pracy zawodowej, współpracował z Zakładem Badania Drzew i Lasów w Kórniku. Pracował tam jego bratanek Władysław Bugała (późniejszy profesor, kierownik Zakładu Introdukcji i Aklimatyzacji Instytutu Dendrologii PAN, od 1984r. dyrektor Instytutu). W tamtym okresie stosunek do gatunków „egzotycznych" był bardzo pozytywny. Atrakcją była możliwość sadzenia żywotnika czy też jodły. Mając rodzinne powiązania z Kórnikiem udawało mu się w tamtych czasach „gospodarczym sposobem" załatwić sadzonki: żywotników olbrzymich, jodeł pospolitych, cisów pospolitych, jedlicy zielonej, sosny wejmutki i różnych odmian topól. Efekty tego introdukcyjnego zacięcia możemy obserwować jeszcze dzisiaj, wędrując po lasach,  między innymi w leśnictwie Franciszkowo i Pianki. Można natrafić na pojedyncze okazy, grupy drzew, a nawet fragmenty drzewostanów, które powstały ze sprowadzonych z Kórnika sadzonek.

Po drugiej wojnie światowej tworzył w Polsce, na terenie byłych Prus Wschodnich podwaliny pod nowoczesne leśnictwo. W jego przekonaniu gospodarka leśna zawsze powinna iść w parze z racjonalnie prowadzoną gospodarką łowiecką. Uważał, że rozważne gospodarowanie populacjami umożliwia ich trwałe współistnienie, warunkujące zabezpieczenie wszechstronnych korzyści: środowiskowych, społecznych i gospodarczych.

Nie związał się z żadną partią działającą w PRL, co pozwoliło mu zachować niezależność polityczną. Dlatego też wielokrotnie przenoszono go z miejsca na miejsce. Jego pasją było myślistwo. Był człowiekiem pełnym entuzjazmu, o dużej kulturze osobistej, erudycji i ogromnej wiedzy fachowej. Las i jego mieszkańcy nie mieli dla niego tajemnic. Nigdy też nie opuszczało go poczucie humoru.

 

Fragment wspomnień Tadeusza Stelmasiewicza ze wspólnych polowań z p. Adamem Bugałą sprzed 1950 roku (polowali razem w okolicach Kut oraz Pożarek).

„Był zapalonym myśliwym hołdującym tradycjom okresu międzywojennego. W czasie jego nadleśniczowania w latach 1945-1946 zawiązano pierwsze Koło Łowieckie Jeleń w Łuczanach, które następnie zmieniło nazwę na „Rogacz" w Giżycku.

Posiadał kundelka, suczkę o imieniu Siksa, która w szczenięctwie musiała długo leżeć przy jakimś jamniku i trochę nabrała jego kształtów. Była wspaniale zaprawiona w polowaniach na dziki. Z uwagi na to, że była niewielka i mocno, wielokrotnie pokaleczona, to podczas polowań przy wysokim śniegu pan Adam nosił ją „za pazuchą" swojego płaszcza. Dopiero, gdy miot został obstawiony myśliwymi Siksa była wyjmowana zza pazuchy i puszczana na świeży trop wejściowy czarnego zwierza i raptem diabeł w nią wstępował – opuszczały ją wszystkie dolegliwości i wysoki śnieg nie stanowił żadnej przeszkody. Błyskawicznie dochodziła do dzików w ostępie i intensywnie głosiła. Wtedy dopiero do jej głosu dołączały inne pieski i już razem wypychały dzika na linię. Po zakończonym miocie Siksa znowu przychodziła kulejąc i potykając się w głębokim śniegu na co Pan Adam pochylał się, brał ją na ręce, przez chwilę głaskał i następnie chował za pazuchę płaszcza."